Amelia Szulc | UX Writer | Content Creator

FILMY

Amelia Szulc

TREATMENT FILMU

“Tu byłam. Rebeka”

Obciążona wspomnieniami z poprzednich wcieleń kobieta usiłuje uciec przed traumami, które w każdym życiu prowadzą do tragedii. Gdy przeszłość zaczyna zagrażać jej nowonarodzonemu dziecku, musi zmierzyć się z własnymi lękami i znaleźć sposób na uwolnienie się od toksycznych relacji. Czy zdoła przerwać przeklęty cykl zanim wisząca w powietrzu katastrofa wydarzy się na nowo?

Film przedstawia historię Rebeki – kobiety, która pamięta swoje poprzednie wcielenia. Jej dusza odradza się wciąż na nowo w różnych okresach historycznych, lecz zawsze w tym samym ciele i miejscu, jakby niewidzialna siła przyciągała ją do tego konkretnego zakątka świata.
Po traumatycznym porodzie, Rebeka musi zmierzyć się z nawracającym koszmarem własnej przeszłości.

Historia podzielona jest na cztery części, które zatytułowane są nazwami pór roku. Pierwsza
–
Jesień osadzona jest w czasach współczesnych i ukazuje Rebekę wydającą na świat dziecko. Zima przedstawia perypetie dobrodusznej Maliny (pierwsze wcielenie Rebeki)
na początku lat 60-tych XX wieku.
Lato to historia osadzona w latach 90-tych XX wieku skoncentrowana na losach zbuntowanej Alki (drugie wcielenie Rebeki).

W Zimie oraz Lecie, główna bohaterka próbuje albo dostosować się do wymagań otoczenia albo całkowicie podważać obowiązujące normy i standardy. Każda z opowieści kończy
się dramatycznie, ukazując powtarzający się schemat niepowodzeń i cierpienia.

Historia zatacza koło przenosząc się znów do lat współczesnych, gdy Rebeka po narodzinach swojego dziecka staje przed poważnym wyborem, który nie tylko zdeterminuje jej przyszłość, lecz również pomoże uporać się z przeszłością. Finałowa Wiosna to symboliczne odrodzenie, które być może pozwoli bohaterce zamknąć cykl dawnych wydarzeń i ostatecznie uporać się
z własnym lękiem i pragnieniem wyzwolenia.

Wspólnym mianownikiem wszystkich historii jest obecność dwóch męskich postaci. Pierwsza to ukochany – człowiek budzący miłość i nadzieję, choć obarczony poważnymi wadami charakteru. Druga to bezimienny antagonista – mroczna siła, która zdaje się prześladować bohaterkę przez kolejne wcielenia. Rodzi się pytanie: czy te postacie rzeczywiście są tymi,
za kogo się podają, czy może jedynie odzwierciedlają wewnętrzny świat Rebeki, będąc projekcją jej lęków i ograniczeń?

—

Film otwiera sekwencja dynamicznie zmieniających się fotografii. Wyświetlane obrazy ukazują wcielenia Rebeki w różnych okresach historycznych oraz zmieniające się na przestrzeni wieków lokacje, z którymi jest związana. Fotografie przedstawiają na przykład: Rebekę
w tradycyjnej żydowskiej sukni ślubnej w XIX wieku, Rebekę jako małą dziewczynkę
w tramwaju z lat 40-tych XX wieku, a także Rebekę jako szamankę odprawiającą rytuały
w XVI wieku. Historyczne obrazy miejsc przenikają się ze współczesnymi (np. klub nocny, industrialne pejzaże miasta) tworząc surrealistyczną mieszankę. Tempo migania zdjęć staje
się jeszcze szybsze, aż poszczególne obrazy stapiają się w halację, która wypełnia ekran bielą

Pojawia się cytat:

„Ludzkość powinna być poinformowana, że mieszkańcy miast umierają i reinkarnują bardzo często w tych samych okolicach lub miejscach, ponieważ związali się, stworzyli więzy, które przyciągają ich do tego samego środowiska.” – Saint Germain

W tle rozbrzmiewa utwór w stylu Roxy Music „In Every Dream Home a Heartache”.

Kadr oddala się od zmieniających się zdjęć ukazując pokój zanurzony w półmroku. Widać,
że sekwencja fotografii wyświetlana jest przez projektor na jednej ze ścian. Przedstawiane wnętrze to przestronne, wysokie pomieszczenie w starej kamienicy z odrestaurowanym, zabytkowym piecem kaflowym w jednym z rogów. W centrum kadru znajduje się żółty fotel, silnie kontrastujący z ciemnymi barwami otoczenia.

W fotelu siedzi Rebeka – kobieta około 35-letnia, o krótkich czarnych włosach. Jej twarz wyraża zmęczenie i obojętność, a przekrwione oczy sugerują, że od dawna nie spała. Jej ciało niemal osuwa się z fotela, jakby ciężar emocji był zbyt wielki do uniesienia. Rebeka jest piękną, jednak dość mocno zaniedbaną kobietą. Sprawia wrażenie kury domowej, która poświeciła swoje plany i ambicje dla męża. Ma nieumyte włosy, kilka kilogramów nadwagi, ubrana jest
w spłowiały dres.

Zbliżenie dłoni Rebeki, w której trzyma papierosa. Czerwony żar jego spalania jest jedynym wyraźnym punktem w kadrze. Rebeka nie zaciąga się, papieros tli się bez celu, bez ładu,
bez kontroli. Jej spojrzenie nie skupia się ani na projektorze, ani na żadnym innym punkcie
w pokoju – patrzy w pustkę, jakby próbowała uciec od rzeczywistości.

Na stoliku obok fotela leży jej smartfon. Dźwięk powiadomienia rozchodzi się echem
po pokoju, a na ekranie wyświetla się treść SMSa od „
Robert” o treści „Nie czekaj na mnie”. Rebeka nie reaguje, pozostaje niewzruszona.

Ponownie widać wyświetlane z projektora obrazy: las zimą, cień mężczyzny w oddali, rękę nastolatki przepasanej czarną bandamą sięgającą po alkohol, ciążowy brzuch, hamujące auto. Rebeka wciąż nie patrzy na ekran. W tle narasta subtelny płacz dziecka. Dźwięk początkowo jest ledwo słyszalny, ale z czasem staje się coraz bardziej wyraźny. Rebeka nadal nie reaguje. Nagle rozlega się ostry, niemal bolesny trzask drzwi, a płacz dziecka urywa się.

Na ekranie pojawia się napis: „JESIEŃ.”

Sala porodowa. Światło jest intensywne, niemal oślepiające. W tle słychać przytłumione dźwięki: kroki pielęgniarek, słowa zachęcające do głębokiego oddychania, szmery medycznych urządzeń.

Rebeka rodzi dziecko siłami naturalnymi. Jej twarz wykrzywiona jest
z bólu, ciało napięte w ogromnym wysiłku. Pielęgniarki krzątają się wokół niej, ich ruchy
są chaotyczne, jakby coś poszło nie tak. Szczegóły anatomiczne porodu nie są ukazane – widać spocone dłonie Rebeki zaciskające się na prześcieradle.

W rogu sali siedzi Robert – mąż Rebeki. Pomimo tego, iż fizycznie jest obecny, nie okazuje żonie żadnego wsparcia emocjonalnego. Wpatrzony w ekran telefonu, niemal nie zwraca uwagi na to, co się dzieje. Jego postawa kontrastuje z chaosem i napięciem panującym w sali.
W pewnym momencie, krzyki Rebeki stają się bardziej doniosłe, co sprawia, że Robert
na chwilę odrywa się od telefonu. Po chwili jednak do niego wraca.

Poród kończy się sukcesem. Pielęgniarka przynosi dziecko Rebece zachęcając ją, by wzięła
je w ramiona. Robert ociągając się podchodzi bliżej, ale nadal sprawia wrażenie obojętnego. Rebeka początkowo wyciąga ręce, ale gdy widzi twarz dziecka – zamiera. Robert jest wyraźnie zniesmaczony reakcją żony. Rzuca nerwowe „
Nie rób scen!”. Słowa brzmią bardziej jak oznaka zniecierpliwienia niż wyraz faktycznej troski. Spojrzenie Rebeki wypełnia strach, który szybko zamienia się w rozpacz. Płacząc, odwraca głowę od dziecka i zamyka oczy.

Na ekranie pojawia się napis: „ZIMA.”

Główną bohaterką tej części filmu jest młoda dziewczyna, około 19-letnia Malina
(pierwsze wcielenie Rebeki).

Wnętrze skromnego mieszkania. Przy stole siedzi Malina, ojciec oraz czwórka dzieci w wieku od 4 do 12 lat. Malina jest najstarsza – od śmierci matki pełni rolę opiekunki rodzeństwa
i podporządkowuje swoje życie rodzinie. Dziewczyna ma długie, czarne włosy i pogodny, ciepły uśmiech. Ubrana jest w żółtą sukienkę – elegancką lecz bardzo skromną.

Rodzina spożywa posiłek – zupę z kawałkami chleba. Ojciec jest wyraźnie zmęczony codziennymi trudami życia, karci dzieci, które się przekomarzają. Ojciec jest osobą surową,
ale widać, że troszczy się o swoją rodzinę. Matka dzieci zmarła dwa lata temu. Ściany pokoju pomalowane są na jasny kolor, tynk odpada ze ścian. W rogu stoi piec kaflowy ogrzewający całe mieszkanie. Na piecu leży blondwłosa lalka w strojnej sukience. Ściany obok pieca
są poszarzałe od dymu. Podłoga pokryta jest tanim, powycieranym dywanem. Mieszkanie swoim wyglądem podkreśla klimat walki o przetrwanie.

Malina je w pośpiechu tłumacząc ojcu, że umówiła się w kawiarni ze swoim ukochanym – Markiem. Gdy kończy jeść, zakłada płaszcz i biegnie na spotkanie. Schodzi klatką schodową, bardzo obskurną. Jedynym światłem jest zwisająca na kablu żarówka. Gdy opuszcza kamienicę, jej krok staje się coraz bardziej dynamiczny i lekki. Idzie w podskokach, obracając się co jakiś czas w dziecięcym geście radości, a śnieg skrzypi pod jej butami.

Malina dociera do kawiarni. Na miejscu czeka Marek (Robert z poprzedniego wcielenia). Marek to młody chłopak o delikatnej urodzie. Nie jest przesadnie elegancki, o czym świadczy niewyprasowana koszula i kilkudniowy zarost. Kawiarnia jest skromnym, zatłoczonym miejscem, bardziej praktycznym niż uroczym. W chwili przywitania, Marek wręcza Malinie mały, skromny bukiecik kwiatów. Para rozmawia o pracy Marka i o tym, że Malina czuje się przemęczona obowiązkami domowymi (ma pięcioro rodzeństwa, jest najstarszym dzieckiem, które jest w domu – starsza siostra mieszka już z mężem i niedawno urodziło jej się dziecko). Marek wyraża zaniepokojenie stanem dziewczyny, ponieważ widzi, że poświęca swoje życie dla rodziny i spędza cały czas w domu. Chłopak chce żeby po kawiarni poszli
do kina. W toku rozmowy okazuje się, że w rzeczywistości, Marka bardziej niż zdrowie
i samopoczucie dziewczyny interesuje to, żeby mieć ją tylko dla siebie przez cały czas.

Rozmowę przerywa około 7 letnia dziewczynka – siostra Maliny, wbiegająca z hukiem
do kawiarni. Mówi dziewczynie, że ojciec chce, żeby natychmiast przybiegła do domu,
bo ma dla coś ważnego do załatwienia. Malina jest zaniepokojona sytuacją, a Marek bagatelizuje sprawę. Jest zły i namawia Malinę, żeby ten jeden raz odpuściła i nie była na każde zawołanie, tym bardziej, że mała siostrzyczka nie była w stanie wytłumaczyć, co się stało. Sytuację argumentowała wyłącznie stwierdzeniami, że ojciec kazał Malinie wracać natychmiast. Malina postanawia niezwłocznie iść z siostrą do domu ku niezadowoleniu Marka. Chłopak uważa, że dziewczyna daje się wykorzystywać, rzuca kąśliwe uwagi. Para rozstaje się pokłócona.

Malina z siostrą wchodzą do mieszkania. Ojciec rzuca Malinie kąśliwą uwagę, że wszystko jest dla niej ważniejsze niż rodzina. Malina ma anielskie serce – na każdą „zaczepkę” odpowiada serdecznie, z uśmiechem i cierpliwością. Po otrzymaniu telegramu o chorobie dziecka najstarszej siostry Maliny, ojciec wydaje jej polecenie dostarczenia im lekarstw. Na twarzy Maliny widać zmartwienie, mówi ojcu, że z przyjemnością zawiezie wszystkie potrzebne rzeczy siostrze.

Malina idzie na stację. Jej krok jest już zupełnie inny. Droga jest długa, a zasypane śniegiem uliczki i ciemniejące niebo tworzą atmosferę niepokoju.

Malina dociera na dworzec, wchodzi do pociągu, zajmuje miejsce przy oknie. Słychać muzykę podobną do „Reindeer” – The Knife. Pociąg startuje. Przez okno widać zasypane śniegiem wsie i pola. Malina trzyma na kolanach torbę z lekarstwami. Muzyka przeplata się z odgłosami warkotu kół pociągu.

Pewien mężczyzna dosiada się do Maliny. Ma koło 40 lat i nienaturalnie błękitne oczy. Na twarzy dziewczyny zaczyna malować się zaniepokojenie a jej dłonie nerwowo zaciskają się na torbie z lekarstwami. Mężczyzna rozpoczyna rozmowę słowami, że zima w tym roku jest wyjątkowo ciężka a wszystko wydaje się być martwe. Malina próbuje go zbyć mówiąc: „Wiosna w końcu przyjdzie. Zawsze przychodzi”. Jej głos jest drżący, z wyczuwalną nutą przerażenia. Mężczyzna zwraca uwagę, że panienka nie powinna podróżować sama. Malina nie odpowiada, uśmiecha się nerwowo.

Malina wysiada na jednej z wiejskich stacji. Jest już całkowicie ciemno. Od domu siostry
dzieli ją kilometr drogi przez las. Idzie dróżką nad torami, podśpiewuje sobie cicho. Tajemniczy mężczyzna z pociągu wychodzi za nią i podąża w jej stronę. Malina początkowo nie zauważa, że ktoś za nią idzie.

Dziewczyna wpada w śnieg po kolana. Jest jej ciężko. W pewnym momencie słyszy kroki osoby, która za nią idzie. Zaczyna się niepokoić, nerwowo pyta „Kto tu jest?”. Zauważa,
że idzie za nią mężczyzna, z którym wcześniej rozmawiała w pociągu. Mężczyzna chwyta
ją za rękę i każe jej się rozebrać. Malina nie reaguje na jego rozkaz, krzyczy, wyrywa
się. Mężczyzna powala ją na ziemię i zaczyna dusić. W kadrze dominuje twarz Maliny
i zaciskające się kurczowo na jej szyi ręce oprawcy. Gdy Malina traci przytomność, scena się urywa.

Światło poranka przebija się przez korony drzew. Na śniegu znajdują się plamy krwi i strzępki porozrywanej bielizny Maliny. Słychać utwór w stylu Juice Newton „Angel of the Morning”. Scena płynnie przechodzi do pogrzebu dziewczyny. Marek stoi na uboczu, niepewnie ściskając w dłoniach kaszkiet. Żałobnicy zaczynają szeptać, a ich wzrok wędruje w stronę chłopaka. Rodzina obwinia go za śmierć Maliny. Twarz Marka jest zrozpaczona, oszalała
od poczucia winy. „
Angel of the Morning” cichnie pozostawiając jedynie odgłosy wiatru.

Na ekranie pojawia się napis: „LATO.”

Pokój piętnastoletniej Alki (drugie wcielenie Rebeki). Dziewczyna ma niedbale ufarbowane włosy na platynowy blond, z widocznymi czarnymi odrostami. Jej wygląd jest krzykliwy, pełen młodzieńczego buntu. Ubrana w glany, postrzępiony T-shirt z nadrukiem zespołu punkowego
i krótką spódniczkę, siedzi na podłodze w pozycji zgarbionej przy lustrze. W tle gra głośna, rockowa muzyka (jak The Sisters of Mercy „
Lucretia, my Reflection”).

Kolejny kadr to zbliżenie jej dłoni trzymających cyrkiel. Powolnym, niemal mechanicznym ruchem wbija ostrze w skórę, rysując linię, z której powoli sączy się ciemnoczerwona kropla. Takich śladów ma na rękach wiele. Obok Alki stoi puszka piwa, którą dziewczyna popija żeby dodać sobie precyzji.

Kadr delikatnie panoramuje po pokoju przedstawiając dekoracyjny piec kaflowy pokryty kurzem, na którym znajduje się ta sama lalka, co w pokoju rodziny Maliny. W tym przypadku, lalka jest łysa a jej ubranko przemalowane zostało na czarno. Obok znajduje się sterta zakurzonych płyt CD. Na piecu zauważyć można narysowane czarnym markerem serce
z napisem „
A + ?”

W pokoju występuje ten sam układ okien, co w scenach poprzednich, jednak tym razem zasłonięte są różowymi zasłonami, które ewidentnie nie pasują do reszty. Matka Alki krzyczy zza drzwi, by ściszyła muzykę. Dziewczyna podgłaśnia, patrząc prowokacyjnie w stronę drzwi,
za którymi słychać coraz bardziej zirytowany głos matki. Ich relacja jest pełna napięć – matka wpada do pokoju, wyrzuca Alce brak szacunku, brak odpowiedzialności. Alka wychodzi
z mieszkania trzaskając drzwiami.

Na zewnątrz jest duszne późne popołudnie. Alka błąka się po osiedlowych uliczkach, jej ciężkie glany tłuką o nierówny bruk. Przechodnie zerkają na nią z niechęcią – jej wulgarny wygląd
i sposób poruszania się przyciągają spojrzenia, ale dziewczyna zdaje się tym nie przejmować. Pod sklepem (w poprzedniej części była tu kawiarnia) prosi spotkanego tam kloszarda, by kupił jej piwo. Kloszard wygląda podejrzanie, jest pod mocnym wpływem alkoholu, ma brudne ubrania. Uśmiecha się drwiąco do Alki, mówi, że z przyjemnością panience pomoże. Finalnie, okrada dziewczynę i zaczyna uciekać. Alka próbuje go zatrzymać wymierzając solidnego kopniaka ciężkim glanem w jego nogę. Mężczyzna w złości łapie ją za ramię
i zaczyna szarpać. Alka krzyczy.

Do szamocącej się dwójki podbiega zaniepokojony Adam (o wyglądzie Roberta i Marka z poprzednich części) – wysoki, nienagannie ubrany młody chłopak, ze starannie ułożoną fryzurą. Grozi kloszardowi, że zadzwoni na policję. Kloszard oddaje pieniądze i odchodzi, mrucząc pod nosem przekleństwa. Adam odwraca się do Alki, pytając, czy wszystko
w porządku. Alka, nadal rozzłoszczona, rzuca prowokacyjne: „
Skoro jesteś taki miły, to kup mi piwo.” Adam jest lekko zaskoczony i początkowo odmawia, ale finalnie stwierdza, że kupi jej alkohol, jeśli dziewczyna pójdzie z nim na spacer.

W czasie spaceru, kamera subtelnie ukazuje kontrast między parą – Adam jest schludny, spokojny, a Alka chaotyczna, pełna życia. Rozmowa nabiera rumieńców, gdy odkrywają,
że mają wspólne muzyczne zainteresowanie. Alka stwierdza, że Adam nie wygląda na takiego, który słucha Sisters of Mercy, a raczej na „lalusia wychowanego na Mozarcie”. Adam zaskakuje ją jeszcze bardziej mówiąc, że potrafi grać na gitarze. Mimo różnic, para zaczyna czuć do siebie sympatię. Adam odprowadza Alkę pod dom. Alka ewidentnie liczy na pocałunek, ale finalnie do niego nie dochodzi przez onieśmielenie Adama.

Kolejne sceny ukazują, jak Adam i Alka spędzają wspólnie czas – najczęściej w parku. Spacerują, rozmawiają, przesiadują na ławkach, dzieląc się przemyśleniami o świecie. Tematem jednej z rozmów jest lista szalonych rzeczy, które zrobili kiedyś w życiu. Alka opowiada historię, gdy przejechała pociągiem ponad 300 km tylko po to, żeby pocałować poznaną w dzieciństwie na koloniach dziewczynę. Chciała sprawdzić „jak to jest
z dziewczyną”. Adam nie jest sobie w stanie przypomnieć żadnej sytuacji, w której nie czuł wewnętrznej presji i samokontroli wynikającej z wysokich oczekiwań rodziców. Zaczyna dostrzegać to, jak duży wpływ na jego decyzje życiowe i zachowanie wywierali rodzice. Alka – uśmiechając się przekornie namawia go na drobne akty buntu – wspólną jazdę tramwajem bez biletu, ucieczkę przed kanarem, palenie marihuany. Ich relacja staje się coraz bardziej intensywna.

Kolejny fragment filmu nabiera nowej formy – jest stylizowany na teledysk, którego treść ukazuje zacieśnienie się relacji pomiędzy parą. Alka, w centrum uwagi, śpiewa piosenkę
o wolności i buncie. Ujęcia ich codziennych wspólnych chwil przeplatają się z wizją koncertu – Adam gra na gitarze, a Alka stoi na scenie śpiewając, pełna energii i charyzmy. Teledysk kończy się triumfalnym ujęciem, gdy Alka i Adam wybiegają na opustoszałe ulice miasta nocą.

W czasie jednej z zakrapianych rozmów w parku, Adam spontanicznie planuje zabrać Alkę do swojego domu, żeby przedstawić ją rodzicom.

Gdy zbliżają się do domu Adama, scena zmienia ton – ciepłe światło i radosne, letnie kolory
z ich wcześniejszych wspólnie spędzanych chwil zamieniają się w chłodną, sterylną atmosferę bogatego domu. Rodzice Adama witają ich z widoczną niechęcią. Alka, początkowo pewna siebie, zamiera, gdy rozpoznaje w ojcu Adama swojego oprawcę z poprzedniego wcielenia – mężczyzna ma nienaturalnie błękitne oczy. Zbliżenie twarzy Alki – wyraz szoku miesza się
z przerażeniem. W tle słychać stłumione rozmowy rodziców. Alka wyrywa się z letargu, gdy Adam delikatnie całuje ją w policzek.

Rodzice Adama oskarżają go o brak odpowiedzialności wyczuwając od niego alkohol. Wykrzykują, że chłopak ich nie szanuje i zaprzepaszcza wszystko, co dla niego robią. Dochodzi do ostrej kłótni, która kończy się wyrzuceniem Alki z domu. Adam wybiega za nią.
Na zewnątrz, rozwścieczona dziewczyna sugeruje, że powinni jakoś pozbyć się rodziców. Dziewczyna w rzeczywistości nie troszczy się o Adama i nie chce jego wyzwolenia
od rodziców. Zależy jej wyłącznie na zemście na swoim oprawcy z poprzedniego wcielenia.

Adam – początkowo zmieszany i niepewny, zaczyna ulegać Alce. Daje się przekonać, że jeśli czegoś nie zrobi, to kontrola rodziców finalnie zniszczy mu życie. Scena kończy się, gdy Alka rzuca prowokacyjnie: „Nie ma znaczenia, co się stanie. Wszystko i tak jest już zepsute.”

Ujęcia przygotowań do morderstwa, które przedstawiają: zakupy odzieży ochronnej, rękawiczek lateksowych, noża rzeźniczego, uśmiechy i śmiechy pary – dynamicznie zmontowane do dźwięków ostrej muzyki. Finalnie, podjeżdżają samochodem w środku nocy pod dom Adama. Scena kończy się wyciemnieniem.

Adam siedzi zakrwawiony pod ścianą i łka. Panuje przeraźliwa cisza przerywana jedynie zanoszeniem się od płaczu chłopaka. Jest oszołomiony, nie wie co się stało. Wygląda jak wybudzony z hipnozy. Opanowana, chłodna Alka podchodzi do niego i próbuje go uspokoić. Scena jest przebijana brutalnymi ujęciami pokazującymi zwłoki rodziców. Rozlega się syrena policji. Alka tłumaczy Adamowi, że muszą uciekać. Chłopak jest w szoku i nie trafiają do niego żadne słowa – nie jest w stanie ruszyć się z miejsca. Alka próbuje nim szarpać, żeby poszedł
z nią – bezskutecznie. Dziewczyna postanawia więc uciekać sama. Wydostaje się przez okno
i zaczyna biec przed siebie. Jej glany uderzają o bruk, co jakiś czas się potyka. Ogląda się nerwowo za siebie być może mając nadzieję, że zobaczy Adama, a być może egoistycznie sprawdzającą czy nikt jej nie ściga.

Ujęcia biegnącej Alki przeplatane są ujęciami pojmania Adama przez policję. Alka wpada pod samochód. Scena urywa się gwałtowanie wraz z uderzeniem auta.

Powrót do sceny otwierającej. Rebeka znów siedzi w żółtym fotelu. W pokoju panuje mrok, rozświetlany jedynie przez projektor wyświetlający biały ekran na ścianie.

Nagle rozlega się trzask drzwi, który zakończył jedną z pierwszych scen w filmie – w ostry
i gwałtowny sposób wypełnia przestrzeń. Historia jest kontynuowana od momentu uprzedniego urwania.

Rebeka drży, a spopielony papieros wypada jej z dłoni, rozsypując się na podłodze. Kadr powoli przybliża się do twarzy Rebeki. Tym razem, jej oczy nie wyrażają już tylko zmęczenia
– pojawia się w nich determinacja; jakby coś w niej pękło i jednocześnie narodziło się na nowo.

Słychać płacz dziecka. Rebeka reaguje na dźwięk niespokojnym ruchem rąk, jakby dopiero teraz uświadomiła sobie, że w mieszkaniu jest dziecko. Widać twarz dziecka – jego oczy są nienaturalnie błękitne i do złudzenia przypominają oczy antagonisty z poprzednich wcieleń (morderca Maliny oraz ojciec Adama). Dłonie Rebeki zaciskają się na framudze kołyski. Pojawiają się wyświetlane projektorem przebłyski wspomnień: twarz mężczyzny duszącego Malinę, zakrwawiona twarz ojca Adama, brutalne obrazy śmierci i bólu z poprzednich wcieleń.

Rebeka cofa się o krok, jakby chciała uciec, ale cichy płacz dziecka ją zatrzymuje. Wstrzymując oddech, bierze głęboki wdech i siada na krześle obok kołyski. Jej wzrok jest pełen sprzeczności – strachu, ulgi, czułości. Szeptem mówi: „Nie jesteś nim… Nie możesz być.”

Rebeka delikatnie wyciąga rękę i dotyka twarzy dziecka. Niemowlę przestaje płakać i otwiera oczy patrząc na nią. W tej chwili, na twarzy kobiety pojawia się coś nowego – spokój. Bierze dziecko na ręce, kołysze je. Kadr skupia się na jej twarzy, która łagodnieje. Światło
z zewnątrz zmienia się – noc ustępuje miejsca pierwszym promieniom świtu
. W tle cały czas słychać krzątającego się po kuchni mężczyznę.

Drzwi do pokoju nagle się otwierają. Wchodzi Robert – jego sylwetka wydaje
się nienaturalnie duża, podkreślona przez migotające światło z projektora. Mężczyzna mówi chaotycznie, próbując usprawiedliwić swoje nieobecności. Jego głos początkowo brzmi zwyczajnie, ale stopniowo staje się mechaniczny, przypominając nagranie puszczane
z magnetofonu.

W swoim monologu, Robert obraża Rebekę – nazywa ją histeryczką, egoistką, wytyka jej każde potknięcie, stwierdza, że jest złą matką i fatalną żoną. Wyrzuca jej, że już dawno przestała go pociągać seksualnie, bo pachnie od niej jedynie smażonym schabowym albo płynem do mycia naczyń.

Kobieta początkowo próbuje odpierać zarzuty Roberta mówiąc mu, że poświęciła wszystko dla niego – zrezygnowała z pracy zawodowej, odcięła się od koleżanek, tolerowała jego zdrady
– wszystko po to, żeby wynagrodzić mu to „
co było kiedyś” (aluzja do krzywd, które jej zdaniem wyrządziła mu w przeszłych wcieleniach). Rebeka wypowiadając słowa dotyczące wynagradzania Robertowi dawnych krzywd sama wydaje się być zaskoczona ich treścią.
Jej twarz i ton głosu wskazują na zadziwienie – jak by coś ważnego właśnie do niej dotarło.

Robert kompletnie nie słucha tego, co Rebeka ma do powiedzenia, jest zapętlony w swoich oskarżeniach twierdząc, że sama jest sobie winna, że zaczął ją zdradzać. Jego głos z początku brzmi naturalnie, ale w miarę progresji jego monologu – staje się przerysowany, jakby
był nagraniem puszczanym z magnetofonu. Kontynuując, w swoich słowach czyni z Rebeki niezrównoważoną histeryczkę, egoistkę, obraża ją. Rebeka już nie ma zamiaru odpowiadać.
Jej wyraz twarzy nie ukazuje już emocji. Wydaje się być silna, pewna siebie. W międzyczasie, na dworze zrobiło się już jasno. Światło wpada do pokoju.

Rebeka podchodzi do projektora i wyłącza go. W tym samym momencie,
jakby „wyłączył” się i Robert. Mężczyzna zamiera w bezruchu i absolutnej ciszy niczym „zapauzowany”. Rebeka mówi „
Dość.”. Przytula dziecko do piersi i wychodzi z mieszkania, pospiesznie przed wyjściem malując usta różową szminką.

Rebeka wzywa Ubera, wchodzi do samochodu. Każe się zawieźć na dworzec kolejowy. Dworzec, na który dociera jest nowoczesny, pełen światła i przestrzeni. Rebeka wsiada
do pociągu, niosąc dziecko na rękach. Zajmuje miejsce przy oknie. Kamera rejestruje
jej spokojną twarz, odbijającą się w szybie. Stopniowo maluje się na niej delikatny uśmiech.
W tle widać krajobraz – pola, lasy, pierwsze promienie słońca zwiastujące nowy początek.

Rebeka w pociągu obserwuje pozostałych pasażerów. Ludzie przechodzą obok niej, czule
się uśmiechając. Tym razem jednak nikt się nie dosiada. Rebeka mówi do dziecka:
„
Wiosna w końcu nadeszła.” (nawiązanie do rozmowy ze swoim oprawcą w scenie z pociągu
z Maliną).

Scena kończy się ujęciem twarzy Rebeki wpatrującej się w dal. Nagle pojawia się biały ekran z napisem: „WIOSNA.”

 

Przewijanie do góry